+48 692 298 884

Dlaczego źle się czuję, skoro właściwie wszystko jest już dobrze?

Teoretycznie powinno być odwrotnie.

Kończy się trudny okres. Sytuacja zawodowa się stabilizuje. Podejmujemy długo odkładaną decyzję. Wychodzimy z trudnej relacji. Rozwiązujemy problem, który przez wiele miesięcy zajmował większość naszej uwagi.

W końcu można odetchnąć.

A jednak zamiast oczekiwanej ulgi czasami pojawia się zmęczenie, niepokój, rozdrażnienie albo poczucie pustki.

Może pojawić się również pytanie:

„Dlaczego źle się czuję, skoro właściwie wszystko jest już dobrze?”

Nie musi być w tym nic paradoksalnego.

Kiedy życie przez długi czas toczy się wokół problemu

Człowiek potrafi przystosować się do bardzo różnych warunków.

Kiedy przez dłuższy czas funkcjonujemy w sytuacji wymagającej dużego zaangażowania, stopniowo organizujemy wokół niej codzienność.

Wiemy, czym trzeba się zająć.

Co zrobić jutro.

Czego pilnować.

Na co uważać.

Co trzeba jeszcze rozwiązać.

W takim okresie często nie ma wiele miejsca na zastanawianie się nad własnym samopoczuciem. Najważniejsze staje się poradzenie sobie z sytuacją.

Dlatego zakończenie trudnego okresu nie zawsze powoduje natychmiastową ulgę.

Czasami dopiero wtedy możemy zauważyć, jak bardzo byliśmy zmęczeni.

„Przecież teraz powinienem być szczęśliwy”

Dodatkowym obciążeniem może stać się nasze własne oczekiwanie.

Skoro problem został rozwiązany, oczekujemy od siebie dobrego samopoczucia.

Kiedy ono nie przychodzi, zaczynamy martwić się samym faktem, że go nie odczuwamy.

„Dlaczego nie potrafię się tym cieszyć?”

„Inni na moim miejscu byliby szczęśliwi.”

„Przecież właśnie tego chciałam.”

Tymczasem emocje nie zawsze zmieniają się w takim samym tempie jak okoliczności naszego życia.

Kiedy znika problem, może pojawić się pustka

Istnieje jeszcze jeden mniej oczywisty aspekt takiej sytuacji.

Długotrwały problem może nieświadomie stać się czymś, wokół czego organizujemy ogromną część własnej aktywności.

Nie dlatego, że go chcemy.

Dlatego, że wymaga naszej uwagi.

Kiedy znika, nagle pojawia się wolna przestrzeń.

I wraz z nią pytania, które wcześniej można było odłożyć:

Czego ja właściwie chcę?

Czy jestem zadowolony ze swojego życia?

Co teraz jest dla mnie ważne?

Kim jestem, kiedy nie muszę już cały czas z czymś walczyć?

Dla części osób te pytania okazują się trudniejsze niż wykonywanie kolejnych zadań.

Czasami dopiero w bezpieczniejszym momencie zauważamy emocje

Podczas intensywnego okresu jesteśmy często skoncentrowani przede wszystkim na działaniu.

Dopiero później może pojawić się przestrzeń na przeżywanie tego, co się wydarzyło.

Nie oznacza to, że każdy spadek samopoczucia po stresującym okresie jest naturalną reakcją, którą należy po prostu przeczekać.

Jeżeli obniżony nastrój, lęk, problemy ze snem, wyczerpanie czy trudności w codziennym funkcjonowaniu utrzymują się lub nasilają, warto skonsultować je ze specjalistą.

Warto jednak wiedzieć, że zewnętrzna poprawa sytuacji i wewnętrzne poczucie ulgi nie zawsze pojawiają się dokładnie w tym samym momencie.

Psychoterapia nie służy wyłącznie rozwiązywaniu kryzysów

Czasami do gabinetu trafiają osoby, które nie znajdują się w spektakularnym kryzysie.

Z zewnątrz ich życie może wyglądać całkiem dobrze.

A jednak pojawia się poczucie, że czegoś brakuje, powtarzają się określone trudności albo dotychczasowy sposób funkcjonowania przestaje wystarczać.

Psychoterapia może być wtedy miejscem nie tylko szukania odpowiedzi na pytanie:

„Jak sobie z tym poradzić?”

ale również:

„Dlaczego właśnie w taki sposób funkcjonuję i czego właściwie potrzebuję?”

W Centrum Psychologii, Psychoterapii i Rozwoju Pomocne Relacje w Sosnowcu pomagamy osobom dorosłym m.in. w trudnościach emocjonalnych, relacyjnych, stanach lękowych, kryzysach oraz lepszym rozumieniu powtarzających się sposobów funkcjonowania.

Bo czasami najważniejsza zmiana zaczyna się nie wtedy, kiedy zaczynamy robić więcej.

Tylko wtedy, kiedy zaczynamy lepiej rozumieć siebie.

Pomocne Relacje – zmiana zaczyna się od zrozumienia.